Nowy obraz powiesiłem na ścianie,
inne ramy i gwóźdź wbity w mur.
Chętnie pod nim spożywam śniadanie,
bo z nim wiąże się wspomnień sznur.

Na obrazie jak z ikony twarze,
trójwymiary zagubiły się gdzieś.
Ich uśmiechy pozwalają mi marzyć,
są jak balsam w chaotycznym śnie.

Takich twarzy niewiele na świecie,
pewnie z was ich nie widział nikt.
To rodzice moi na portrecie,
gdy w miłości zakładali mój byt.

Dziś ich nie ma, odeszli w zaświaty,
lecz uczucia ciągnie się nić.
Z niego czerpię codzienne wezwanie,
aby kochać i aby żyć.

Bóg wie jeden, jak się skończy me bycie
i to dobre, chociaż trochę żal.
Ale jedno wiem: w nowym życiu
znów zobaczę ich twarzą w twarz.

spowrotem do strony glownej© Jerzy Gościniak


Ein ehrwürdiges Bild über mir an der Wand
neu gerahmt, neuer Platz, neuer Haken,
alt sind nur die Geschichten, die wie Spuren im Sand
jeden Morgen beim Frühstück erwachen.

Zwei Gestalten und zwei Dimensionen im Raum,
mit dem Charme der Ikonengesichter.
Ihre Blicke wie Balsam glätten sanft jeden Traum
und das Lächeln ist glücklich und schüchtern.

Ein so kostbares Bildnis besitze nur ich,
scheinbar haben ihn beide genossen,
diesen Tag vor der Nacht unvergesslich und dicht,
als sie liebend mein Dasein beschlossen.

Längst vergangen die Zeit, längst vergessen das Haus
nur das ewige Band der Gefühle
zieht mich treu Tag für Tag aus dem Alltag heraus
lässt mich Leben und Liebe erspüren.

Gott allein kennt den Weg in das Leben danach,
wenn ich auch seine Macht nicht verstehe,
weiß ich doch, eines Tages in Gottes Gemach
werde ich meine Eltern wiedersehen.

© Übersetzung: Irena J. Rostalski



wykonanie stron: © AG Design